Nawrócenie Alfonsa Ratisbonne w dniu 20 stycznia 1842 roku
Alfons Ratisbonne pochodził z majętnej rodziny bankierów ze Strasburga. Był Żydem, ale nie wyznawał religii swojego Narodu. W ogóle nie wierzył w Boga. Wśród rodziny i przyjaciół znany był z szyderczego stosunku do katolicyzmu. Pobożność katolików uważał za bałwochwalstwo, a religijne obrzędy za zabobony.
Gdy miał 29 lat, zaręczył się z młodą, piękną Izraelitką. Przed ślubem postanowił udać się w egzotyczną podróż. Po drodze zatrzymał się w Rzymie u swego przyjaciela, Teodora de Bussierre. Zwiedzanie miasta z licznymi kościołami nie tylko nie zrobiło na nim większego wrażenia, ale wręcz spotęgowało jego niechęć i wrogość wobec katolicyzmu.
Podczas spotkania z Teodorem, który był żarliwym katolikiem, Alfons zaatakował ostro Kościół. Wywiązała się gorąca dyskusja, podczas której Teodor poprosił przyjaciela, żeby poddał się pewnemu „eksperymentowi”. Skoro Alfons i tak wszystkie katolickie praktyki uważa za nic nie znaczące zabobony, to niech zgodzi się nosić przy sobie niewielki medalik. Ratisbonne zaśmiał się kpiąco i chcąc udowodnić przyjacielowi, że żaden medalik nie wywrze na niego najmniejszego wpływu, zgodził się nosić go na szyi przez jakiś czas i codziennie odmawiać modlitwę św. Bernarda „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo”.
Kilka dni później przyjaciele przejeżdżali obok kościoła św. Andrzeja. Teodor de Bussieres wstąpił, aby załatwić coś w zakrystii, a Ratisbonne został w powozie. Po chwili zniecierpliwiony przedłużającym się oczekiwaniem wszedł do kościoła. Znudzony rozglądał się po wnętrzu świątyni, a gdy przystanął przy bocznej kaplicy, olśniło go dziwne światło. Spojrzał na ołtarz i zobaczył niewypowiedzianie piękną Postać, która wygląda tak samo, jak ta na medaliku, który nosił na szyi. Porażony majestatem Niewiasty upadł na kolana. Próbował podnieść oczy, ale nie czuł się godzien oglądać Jej świętego oblicza. Przeniknęła go groza własnych grzechów i urzekła nieskalana czystość Maryi. Wpatrywał się tylko w Jej dłonie, rozsiewające przedziwne promienie. W tych promieniach widział miłość, ratunek i przebaczenie dla siebie. Po twarzy Teodora popłynęły łzy. Były to łzy dziecka, któremu Matka przebaczyła wszystkie winy. Ratisbonne chwycił za medalik i ucałował go z wielką wdzięcznością i czcią. Matka Boża nie wypowiedziawszy ani jednego słowa znikła.
Teodor de Bussierre zastał Alfonsa, który klęczał dotykając czołem ziemi. Próbował nawiązać z nim kontakt, ale Ratisbonne nie reagował ani na dotyk, ani na głos. Minęło sporo czasu, zanim Alfons był w stanie opowiedzieć, co się stało. Odwrócił zalaną łzami twarz do przyjaciela i drżącym głosem powiedział: „Ona nic nie mówiła, ale wszystko zrozumiałem”.
Niedługo po tym wydarzeniu Alfons Ratisbonne przyjął chrzest, bierzmowanie i Komunię św. Następnym sakramentem, jaki przyjął, był sakrament kapłaństwa. Ostatnim życzeniem ks. Ratisbonne było, aby na jego grobie umieszczono słowa: „O Maryjo, wspomnij na swe dziecko, które jest zdobyczą Twojej miłości.”
Opracował Jakub Hiler

